Mercedes-fans.de przypomina o niezwykłym egzemplarzu 190D, w którym zamontowano cały układ napędowy z… C250 CDI. Ten nowej generacji silnik z wtryskiem Common-Rail generuje moc 204 koni mechanicznych i 500 Nm momentu obrotowego. Podobnymi parametrami charakteryzował się 190E 2.5-16 EVO I (204 KM/245 Nm) 25 lat wcześniej. My przypomnimy o jeszcze kilku niezwykłych egzemplarzach W201, które przyczyniły się do stworzenia obecnej C-klasy w formie jaką znamy dziś.

W 2009 roku pan Peter Lehmann, człowiek zajmujący się budową konceptów postanowił połączyć marzenie wielu właścicieli starszych samochodów: wizerunek klasycznego auta z nowoczesną  technologią pod maską.

Przekładki silników nie są zbyt popularne w polskim światku Mercedesa. Na forach rzadko kiedy można poczytać o konceptach zmiany silnika, a jeśli już, są to zmiany na silniki z ówczesnych generacji. OM651 to jakieś 25 lat różnicy między karoserią W201, która musiała sprostać najnowszemu silnikowi w 2009 roku.

I w ten sposób silnik dostał inną miskę olejową, żeby zmieścić przekładnie kierowniczą z W201, instalacja elektryczna musiała być całkowicie inna – co spowodowało, że akumulator zamontowano w bagażniku. Ale to nie wszystko. Ilość elektroniki, która musiała zostać doposażona do pojazdu spowodowała zmniejszenie bagażnika – bo zdecydowana jej większość teraz mieściła się tam.

Ta 190 oddycha lżej bo, ma 204 KM, osiąga 240 km/h i pierwszą setkę w czasie 6,2s! A średnie spalanie uzyskane na poziomie 4,9l zawdzięcza się między innymi masie, która w porównaniu do obecnej C-klasy jest o około 500 kg niższa.

Jeśli zrobimy dwa (może trzy 😉 ) kroki wstecz, do roku 1993 to zapytam: czy słyszeliście o konceptach elektrycznych?

W 1993 roku debiut swój miała C-klasa (W202). Ale to nie znaczy, że nie myślano o „szalonych” (jak na tamte czasy) pomysłach. Jeśli projekt „190” powstał w 1974 roku to kiedy powstał projekt C-klasy?

I dlatego na początku lat 90. na ulicach stanęły dwa bliźniaczo podobne samochody. Oba z kategorii małych luksusowych samochodów, oba w 100 procentach elektryczne.

Zamiast silnika spalinowego był silnik elektryczny. Podczas pracy potrafił rozgrzać się do 300°C. Z powodu braku technologii był połączony z manualną skrzynią biegów przez ręcznie zrobiony adapter z aluminium. To wymagało pozostawienia obrotomierza w elektrycznym samochodzie! To nie koniec modyfikacji deski rozdzielczej. Zamiast schowka był elektroniczny wyświeltacz LCD wskazujące aktualne dane o silniku elektrycznym, a zamiast zegarka był stan wykorzystania silnika elektrycznego wraz ze wskaźnikiem rekuperacji – w klasycznym designie tamtych lat!

Chociaż bateria dzisiaj nie ma już prawie żadnej sprawności, aczkolwiek umiejscowiona zamiast tylnej kanapy wielka czarna skrzynia umożliwiała w pełni naładowanemu samochodowi (czas ładowania nie jest znany) na zasięg do około 80 km i do rozpędzenia się (krótkotrwale) do prędkości 115 km/h. Gdyby jechać stale z prędkościa 50 km/h, zasięg zwiększał się nawet do 175 km. Nawet dzisiaj takie wartości nie są złe.

Samochód z powodu przeróbki utył. Ważył 1575 kg na pusto, niecałe 400 kg więcej od standardowej 190. Choć genialny w koncepcie, nie mógł powstać wielkoseryjnie: m. in. z powodu testów zderzeniowych. A zwykła wersja radziła sobie z tym naprawdę dobrze.

W 1989 roku powstaje kolejny koncept 190. Próba rozszerzenia gamy pojazdów: kabriolet W201. Powstał na bazie 190E 2.6. Niestety A190 powstał zbyt późno, dwa lata po face liftingu wyjechał na ulicę a 3 lata później zakończono produkcję 190. Był dobrą rozgrzewką dla Bruno Sacco, szefa designu, który w 1992 mógł wprowadzić A124 – kabriolet w nadwoziu W124 – którego produkowano do końca 1997 roku.

Żeby zrozumieć dlaczego w ogóle powstał 190 musimy się cofnąć do lat 70 i przypomnieć sobie o historycznym wydarzeniu: o akcie Clean Air Act. Oznaczało to wprowadzenie takiego prawa, że każdy producent musi posiadać samochody, gdzie średnie zużycie paliwa całej palety będzie niższe niż 8.3 l/100 km (1985). Oznaczało to wyzwanie dla marek amerykańskich, ale też dla Mercedesa, gdzie rynek USA był (i jest) bardzo ważnym rynkiem na świecie.

W 1974 roku szef rozwoju prof. Hans Scherenberg w następujący sposób zdefiniował 190 (samochód kompaktowy):

To jasne, że to musi być typowy Mercedes-Benz. Więc nie jesteśmy w stanie zrobić zbyt wielu kompromisów w zakresie udoskonalenia, bezpieczeństwa zachowując charakterystykę Mercedes-Benz.

A pierwsza specyfikacja projektu modelu 201 brzmiała:

Celem tego produktu nie jest spenetrowanie segmentu średniej wielkości, który jest okupowany przez takie marki jak Opel albo Ford przez wiele lat. Model 201 ma być celowo wyodrębniony ze względu na specyfikę marki, której klienci oczekują w zakresie jakości, bezpieczeństwa i udoskonaleń.

Kiedy prof. Werner Breitschwerdt zastąpił Scherenberga w 1977 roku na stanowisku szefa rozwoju to nie czuł konieczności zmiany niczego w tym projekcie.

Pod koniec lat 70 powstaje koncept małego samochodu. Który nie posiada trój bryłowego nadwozia typowego dla luksusowych sedanów marki, jest skierowany do młodszej klienteli i ma pseudonim „Stadtsauto” czyli samochód miejski.

Jego rozstaw kół to zaledwie 2,22 metra i współdzieli wiele elementów z W123 np tył nadwozia. Ale ciekawostką jest przód samochodu. Ma bardzo nietypowe światła, dosyć niewielkie w stosunku do reszty gamy, ma niecharakterystyczną atrapę chłodnicy na której… nie ma gwiazdy Mercedesa. Oprócz tego w oryginalnym koncepcie, który pokazano prasie w latach 70., zastosowano kołpaki z Forda oraz listwy drzwiowe z Golfa mk 1. Wszystko po to, żeby zmieszać dziennikarzy i wszystko dzięki Erich’owi Waxenberger’owi – inżynierowi z teamu 201.

Miejski wozik mógł przewieźć tylko 2 osoby na fotelach raczej podobnych do tych z ówczesnej E-klasy. Choć deska była z modelu 190 to boczki drzwi także są podobne do tych z W123. Silniki standardowo: M102 o mocy 122 koni mechanicznych i pojemności 2-litrów z manualną skrzynią biegów.

O tym samochodzie można było sobie przypomnieć kilka miesięcy temu na 20-lecie klasy A, a będąc w muzeum Mercedes-Benz w Stuttgarcie można go było zobaczyć na własne oczy.

A dzisiaj? A dzisiaj w salonach możemy oglądać tylko W205 z Airpanel, którego pierwszy koncept był 1982 roku. Na ringu Nardo we Włoszech 190tka pobiła trzy rekordy prędkości długodystansowe, najdłuższy 50 tys km w czasie 201 godzin.

foto: mercedes-fans.de, mercedes-benz.com, daimler.com, emercedesbenz.com, autozeitung.de