Załoga MB Motors nas po prostu rozpieszcza. Po raz drugi byliśmy uczestnikami tegorocznej, lokalnej edycji AMG Performance Tour: Dream Cars, która tym razem była podzielona na dwie grupy po 7 samochodów. 14 grubych Mercedesów: m. in. GLS 63, GLE 63 S, Nowa G 500, S 63 AMG Coupe i kabriolet, Nowy CLS i Nowa C-klasa (po faceliftingu) zamykająca stawkę mojej grupy. Coś niesamowitego. Pogoda tym razem nam dopisała. W pełni mogliśmy się rozkoszować bulgotem V8 silników AMG przy otwartych dachach kabrioletów na ponad 200 kilometrowej trasie.

Zobacz poprzedni AMG Performance Tour MB Motors w Piasecznie

mercmag_mb_motors_dream_cars_poznan

mercmag_mb_motors_dream_cars_poznan-25

Start od AMG SLC 43

Kawa, ciastko, kilka podpisów i ruszyliśmy przed salon. A tam stały dwa rzędy najmocniejszych Mercedesów, różnych klas. Były SUVy, limuzyny, Coupe, kabriolety. Byłem w parze z klientem salonu MB Motors Poznań. Zaczęliśmy od najmniejszego samochodu w naszej 7-samochodowej grupie: AMG SLC 43. Od razu ściągnęliśmy dach, żeby słyszeć bulgot większych silników kolegów i cieszyć się piękną pogodą.

mercmag_mb_motors_dream_cars_poznan-25

mercmag_mb_motors_dream_cars_poznan-25

mercmag_mb_motors_dream_cars_poznan

Pierwszy odcinek: autostrada A2 i S5 w kierunku Gniezna. Trochę żałowałem, że przez te kilka kilometrów mieliśmy ściągnięty dach. Autostradowe prędkości dały nam popalić. Przy pierwszej przesiadce, jeszcze na autostradzie, zamykamy dach. Wsiadam za kierownicę. Mamy chwilę, żeby porozmawiać w dobrze słyszalnym akompaniamencie doładowanej V6 SLC.

W AMG Performance Tour nie chodzi o wyścig. Tutaj nikt nie może się wyprzedzać, a próbując zrobić kontrolowany poślizg łatwo dostać czerwoną kartkę i grzać fotel pasażera do końca wyjazdu. Jednak kiedy tylko była okazja, próbowałem gonić jadącą przede mną AMG S 63 Coupe. Bezskutecznie. Podwójnie doładowane V8 z AMG GT z lekkością radzi sobie z masą S-klasy, a także z nami w SLC 43.

mercmag_mb_motors_dream_cars_poznan

Z SLC do GLE Coupe

Po zjeździe z autostrady straciłem orientację i nie wiedziałem dokąd jedziemy. Chociaż myślałem, że całkiem nieźle znam okolice Gniezna to jechałem tą drogą po raz pierwszy. Dobrze, że mój kolega z samochodu znał te rejony lepiej. Tak czy inaczej, wąskie uliczki potęgowały prędkość, a przy okazji była to mało uczęszczana droga na której jechało 7 bardzo szybkich Mercedesów.

Ruszyliśmy czarnym GLE 63 S w nadwoziu Coupe. Włączyliśmy Sport+, otworzyliśmy dach. W końcu rozkosz V8. Oboje jesteśmy w szoku. Dużo cięższe nadwozie a prowadzi się tak lekko jak SLC. W dodatku przyspiesza lepiej.

mercmag_mb_motors_dream_cars_poznan

Czas w GLE Coupe zleciał nam szybko. Po kilkudziesięciu kilometrach słuchania otwartego wydechu GLE 63 S przesiadamy się w bardziej majestatycznego, niebieskiego SUVa. AMG GLS 63 pozostawiamy w trybie Comfort, ale utwardzamy zawieszenie. Moja ulubiona konfiguracja.

W porównaniu do GLS 350 d… Ten samochód wygląda tak samo, mieści się tyle samo osób i rzeczy do środka. Ale jazda tym samochodem jest zupełnie inna. Ten samochód jest niesamowicie szybki jak na to jak wygląda. Dźwięk silnika jest w sumie identyczny jak w GLE, ale przyspiesza od niego odczuwalnie słabiej. Prowadzi się też z nieco większą ociężałością. W porównaniu do GLS 350 d jest dokładnie odwrotnie. Przyspiesza lepiej, skręca też lepiej, a hamulce pozwalają na o wiele więcej. Regulowane, aktywne zawieszenie AMG Ride Control sprawdza się tu doskonale.

mercmag_mb_motors_dream_cars_poznan

Zobacz nasze wrażenia z jazdy GLS 350 d po Wrocławiu

Chwila oddechu

Znowu przesiadamy się o jeden samochód do tyłu. Do tyłu [na tylna kanapę] S 400 d wsiadam też ja. Siedząc z tyłu, przesuwam fotel pasażera z przodu maksymalnie do przodu. Wtedy też składa się zagłówek fotela odsłaniając widok nam obu. Z tyłu rozwijam wszystkie rolety, pochylam oparcie mojego, niezależnego fotela. „Janie, wieź mnie” – wydałem żartobliwą komendę mojemu koledze.

mercmag_mb_motors_dream_cars_poznan-9

Nastała cisza. W S 400 d panuje absolutna cisza. Z dość oddalonej pozycji pasażera do kierowcy z pełną swobodą mogliśmy rozmawiać przy prędkościach 140 km/h, nie podnosząc przy tym ani odrobinę głosu. W tle cicho grało radio. Próbujemy gonić stawkę. Wrażenia po 63-ach są takie, że mamy fantastyczne auto, ale dużo wolniejsze. Przez radio słyszymy, żebyśmy trzymali kolumnę. Próbujemy, próbujemy.

mercmag_mb_motors_dream_cars_poznan

Z S 400 d przesiedliśmy się do kabrioletu E 400. Czuje się jak w domu. Ciemny zielony lakier, brązowe wnętrze. Różnica jest taka, że mamy… to znaczy nie mamy dachu nad głową. Rozkładamy oba windshoty i delektujemy się jazdą. Teraz jest też przyjemniej, bo jedziemy wolniej. Przez brak dachu dobrze słyszymy nasze ugrzecznione V6 i wszystkich kolegów z głośnymi AMG 63. Ruszamy dalej. Przy okazji stwierdziłem, że do E Coupe/Cabrio lepiej pasuje 3-litrowe V6 niż 2-litrowy Diesel.

Zobacz nasze wrażenia z jazdy E 220 d Coupe

Wisienka na torcie

Na sam koniec dostaliśmy najlepszy samochód z grupy. Tak uznało większość osób, które były kierowcami. AMG S 63 Coupe po faceliftingu to naprawdę świetny samochód. Prowadzi się najlepiej, najlepiej wygląda i brzmi niesamowicie dobrze. Po faceliftingu Mercedes poprawił kierownicę, telematykę. Silnik też jest nowy. To ten 4-litrowy z AMG GT. Wszystko złożyło się nam w całość i nic dziwnego, że nie mogliśmy dogonić S-klasy jadąc AMG SLC 43. Chociaż tak naprawdę nie trzeba nigdzie uciekać.

mercmag_mb_motors_dream_cars_poznan

Prowadząc S 63 zapomniałem zrobić zdjęcia. Ten samochód mnie pochłonął. Dojechaliśmy na ostatni postój naszego AMG Performance Tour: Dream Cars z MB Motors do Trzaskowa. Tam znajduje się pole golfowe Trzaskowo Golf Club, gdzie mieliśmy przyjemność zapoznać się z podstawami gry w golfa. Kilka uderzeń w piłkę, kawa, lunch i niestety zmierzamy do mety… Dobrze, że w AMG S 63 Coupe.

mercmag_mb_motors_dream_cars_poznan

mercmag_mb_motors_dream_cars_poznan

Dziękujemy salonowi Mercedes-Benz MB Motors i Trzaskowo Golf Club za świetnie spędzony czas!