Śmiało można powiedzieć, że klienci Mercedesa z lat 80. lubili nietypowe kombinacje. Na przykład: zielone auto z zielonym wnętrzem. Albo czerwone auto z czerwonym wnętrzem. Albo beżowe auto z beżowym wnętrzem. Wymieniać można długo. Wszystko dlatego, że Mercedes pozwalał na takie możliwości.

Chociaż pewna kombinacja lakierów i tapicerek była zablokowana, bo nie spełniała oczekiwań designerów, to nie można tego powiedzieć o bardzo nietypowej kompletacji 560 SEC Michała: srebrny metalik z koniakową skórą. To wnętrze to był pierwszy priorytet przy poszukiwaniach SECa. Drugi brzmiał: kontrast.

Po tym jak mogłem was zabrać na krótką podróż z 280 SE 4.5 Filipa zapraszam na podróż z tylko o kilka lat młodszym 560 SEC Michała.

Zobacz amerykańską wersję 280 SE 4.5 Filipa!

Cztery lata poszukiwań ideału

Mercmag: Jak zaczęła się Twoja przygoda z SECiem?

Zanim stałem się szczęśliwym posiadaczem SECa, bardzo chciałem w garażu mieć SLa (R129). To było marzenie z dzieciństwa. Mimo, że roadster po wielu przymiarkach okazał się jednak za mały – a mam prawie 2 metry wzrostu – to coś mnie do niego ciągnęło. Aż do momentu  kiedy w 2011 roku brałem ślub. Pożyczyłem od kolegi Dominika z Mercedes Poznań Club jego SECa. Kilka dni jazdy W126 Coupe sprawiło, że… do ślubu prawie nie doszło! 😉

Zakochałem się w tym modelu bez pamięci. Od tamtego czasu zacząłem szukać odpowiedniego SECa dla siebie. Poszukiwania trwały długo. To pewnie dlatego, że moje wymagania były zbyt duże, jak na budżet którym dysponowałem i obecna moda na klasyka sprawiała, że wielu posiadaczom youngtimerów wydawało się, że chwycili Boga za nogi.

michu-sec-mercmag-politechnika

michu-sec-mercmag-politechnika

Przez cztery lata zwiedziłem wiele większych i mniejszych miejscowości, żeby kupić za rozsądne pieniądze fajnego SECa. Niestety bez efektów. W końcu, pod koniec 2015 roku, pojawiło się kolejne, ciekawe ogłoszenie. Moje nastawienie było już znacznie chłodniejsze niż kilka lat wcześniej. Wręcz nie chciało mi się jechać 600 km, żeby obejrzeć kolejny egzemplarz bez celu. Ale właśnie moja żona Maria bardzo mnie namawiała. Trochę jakby miała przeczucie. Dla świętego spokoju pojechałem… Szok, udało się. Wróciłem Mercedesem 560 SEC do domu. Maria do dziś śmieje się pod nosem mówiąc: słuchaj żony bo ma przeczucie.          

M: Twoja kompletacja jest bardzo rzadka: brązowa skóra i srebrny lakier – właśnie takiej szukałeś?

Dokładnie tak. Kolor nie był taki istotny. Natomiast środek zdecydowanie mój ulubiony. Zależało mi również na kontraście więc ostatecznie połączenie brązowego środka ze srebrnym lakierem spełniło moje kryteria.

Posiadanie każdego klasyka wymaga czasu i pracy

M: Skręcane BBS RS świetnie nawiązują do epoki – tak go widziałeś od początku?

Tak. Pod uwagę brałem tylko dwa modele skręcane modele: AMG Aero III (OZ) lub BBS RS. W 2012 roku udało mi się kupić BBS RS w rozmiarze 16”. Jak sam zauważyłeś, pasują do epoki idealnie, na czym bardzo mi zależało.

michu-sec-mercmag-politechnika

michu-sec-mercmag-politechnika

M: Musiałeś być bardzo zdecydowany, koła miałeś szybciej niż auto! Nie poddałeś się nawet po czterech latach. Czy posiadanie 560 SEC w takim stanie wymaga dużo pracy?

Posiadanie każdego klasyka wymaga czasu i pracy. Czy mówimy tutaj o godzinach w garażu, czy przed komputerem w poszukiwaniu części, czy po prostu mycie, woskowanie itp. Nie ma to znaczenia, bo to auto to przede wszystkim moja pasja i mój azyl. Im więcej czasu z nim spędzam tym jestem szczęśliwszy 😊 

M: A co podoba Ci się w nim najbardziej? A co najmniej?

Najbardziej, poza wnętrzem które jest niemal idealnie utrzymane, uwielbiam w nim dość długą listę wyposażenia. Wszystko jest całkowicie sprawne. Uczucie, – że jedziesz 27-letnim samochodem, grzejesz i pompujesz sobie siedzenia, słuchając przy tym muzyki z 11-głośników – jest bezcenne.

michu-sec-mercmag-politechnika

michu-sec-mercmag-politechnika

Za to do niedawna najmniej podobał mi się system ASR. Z jednej strony to fajnie, że jest kolejnym elementem na liście wyposażenia. Z drugiej strony jednak trochę brakowało mi frajdy. Zaznaczyłem, że do niedawna, ponieważ – dzięki kolegom z klubu MPC – udało się wymyślić jak ominąć ASR. Teraz mogę zostawić za sobą trochę dymu. Bo czy może być piękniejszy widok niż sylwetka ponadczasowego SECa ruszającego ze świateł w sposób nie przypominający ecodrivingu? Ale wracając do Twojego pytania: teraz najmniej podoba mi się lakier bo to on wymaga najwięcej pracy.

„Reich” pozwolił na marzenia o R129

M: To Twój pierwszy Mercedes? Skąd się wzięła Twoja fascynacja Mercedesami?

SEC nie jest moim pierwszym Mercedesem, a fascynacja marką zaczęła się właściwie chyba w roku 2001. Jako nastolatek po raz pierwszy obejrzałem „Reich”. Mimo filmowej fascynacji R129, moje pierwsze samochody nie były Mercedesami. Gdzieś tam z tyłu głowy wiedziałem, że kiedyś sobie kupię samochód spod znaku trójramiennej gwiazdy. Wiesz z Mercedesami jest jak z whisky czy jazzem… po prostu trzeba do nich dojrzeć. 

michu-sec-mercmag-politechnika

michu-sec-mercmag-politechnika

M: Co lubisz w klasykach?

Wyda się to oklepane i banalne, ale one naprawdę mają duszę. Swoją historię. Wiesz, otwierasz drzwi: i sam ten zapach wnętrza… Odpalasz silnik i słyszysz prawdziwą motoryzację. W żaden sposób niewysiloną, wolnossącą V8, która w przypadku Mercedesa pracuje sobie równo i cicho. A kiedy trzeba ma się czym odezwać. Stal, chrom, wszystko wydaje się mocne. Może i trochę toporne, ale prawdziwe.

Dzisiejsze koncerny produkują przede wszystkim biznes, w którym gdzieś tam obok sprzedaje się samochody. Samochody każdy podobny do każdego, niezależnie od marki. Nie mam zamiaru rozpętać tutaj żadnej wojny. Nowe Mercedesy i technologie są genialne i są – dosłownie – rodem z kosmosu, ale czegoś im brakuje… Może tego, że – przynajmniej według mnie – nigdy nie będą klasykami.

M: Muszę przyznać Ci rację. Gdzie będzie można zobaczyć Twój samochód w tym roku? Planujesz jakieś wyjazdy na imprezy?

Mamy już lipiec więc kilka imprez przeze mnie planowanych już się odbyło. Na chwilę obecną, poza cotygodniowymi spotkaniami MPC, nie planuję konkretnych miejsc. Choć na pewno jeszcze pojawię się gdzieś SECiem. Raczej spontanicznie.

michu-sec-mercmag-politechnika

M: Michał, bardzo dziękuje za spotkanie! SEC jest obłędny! Życzę szybkiego ratowania lakieru, bo wygląda na to, że to jedyna rzecz, która Ci została.